Henryk Mikołaj Górecki, III Symfonia "Symfonia pieśni żałosnych" op. 36 na sopran solo i orkiestrę (1976)

 

Kilka miesięcy przed wyjazdem do Berlina Górecki zwrócił się do polskiego folklorysty doktora Adolfa Dygacza z pytaniem, czy ma w swoich zbiorach jakieś szczególnie interesujące stare melodie. W odpowiedzi Dygacz przesłał cztery pieśni ze Śląska, z których jedną była pieśń ludowa z Opolskiego "Kajze mi sie podzioł mój synocek miły". Pieśń ta opisuje lament matki po stracie syna, który zginął w powstaniu. Chociaż melodia jest prawdopodobnie XIX-wieczna, tekst pochodzi niemal (na pewno) z czasów trzech powstań śląskich (1919-21) [Lament ten wykonuje śpiewaczka ludowa w zakończeniu znakomitego filmu fabularnego Kazimierza Kutza "Sól ziemi czarnej" (1970). Wersja zespołowa pieśni (zwrotki 1, 2 i 4) została nagrana przez Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk" na płycie Polskich Nagrań PN 1332, t. VII. Góreckiemu nie podobało się zniemczone słownictwo: "grenzszuce zabiły" w czwartej linijce pieśni i zmienił ją na "złe wrogi zabiły"]. Od tej pieśni rozpoczęła się długa droga wiodąca do ucieleśnienia i ukończenia w 1976 roku III Symfonii "Symfonii pieśni żałosnych" op. 36 na sopran solo i orkiestrę.

 

Anna German z Zespołem Pieśni i Tańca "Śląsk" śpiewa "grenzszuce zabiły". Górecki dokonał zmiany na "złe wrogi zabiły".

 

Górecki słyszał pieśń "Kajze mi sie podzioł" w latach sześćdziesiątych, lecz jej opracowanie bardzo mu się nie podobało [Cechy charakterystyczne melodii w dużej mierze nie odpowiadały upodobaniom Góreckiego: jej zwracajacy uwagę wyrazisty zakres i wielkość interwałów (rozpoczęcie trójdźwiękiem; późniejszy skok w górę o małą septymę), ustępują tendencji Góreckiego do ruchu sekundowego]. Teraz w wersji od Dygacza, nie tylko melodia, lecz także słowa wywierają niezapomniane wrażenie: "Według mojego odczucia jest to fantastyczny tekst poetycki. Zresztą nie wiem, czy poeta "profesjonalny" stworzyłby z takich lapidarnych, prostych słów tak przejmującą całość. Nie jest to smutek, nie rozpacz, czy rezygnacja, załamywanie rąk, tylko jakaś wielka żałość, lament matki, która straciła syna" (Górecki, 1977).

 

Górecki rozpoczął pracę nad komponowaniem muzyki projektując coraz gęściejszy klin harmoniczny, podobny do schematów w utworach wcześniejszych (np. "Canticum graduum"). Napotkał jednak przeszkody nie do przezwyciężenia, więc odłożył ten materiał i zaczął rozglądać się za nowymi tekstami, które odpowiadałyby jego usposobieniu i naturze. Szukał inspiracji (w tym przypadku na próżno) w "Dziełach wszystkich" Oskara Kolberga.

 

Całkiem niespodziewanie natrafił na opis przerażających, okrutnych czynów popełnianych przez gestapo w okolicy Zakopanego. W książce pt. ""Palace": Katownia Podhala", wydanej w 1970 roku, Alfons Filar i Michał Leyko opowiadają, jak pensjonat o nazwie "Palace" został na początku II wojny światowej zaanektowany przez Niemców; jego piwnic używano do więzienia i torturowania podejrzanych osób polskiego pochodzenia. Po wojnie odnaleziono liczne napisy wydrapane na ścianach i drzwiach cel więziennych. Większość z nich zawierała same tylko nazwiska, niektóre opatrzone były datami i informacjami o wieku czy rodzinnej wsi ofiary. Górecki wybrał najbardziej wzruszające graffiti - krótkie zdanie widoczne na jednej z zamieszczonych w książce fotografii. Napisała je góralka - osiemnastoletnia Helena Wanda Błażusiakówna ze Szczawnicy, więziona od 25 IX 1944 roku. Jest to prosta prośba dziewczyny skierowana do jej matki oraz do Matki Bożej: "O Mamo, nie płacz, nie - Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie". Nad tym napisem, przy nazwisku, dodany był krzyż i słowa: "Zdrowaś Mario".

 

 

 

 

 

 

Widok ogólny pensjonatu "Palace" w Zakopanem (ul. Chałubińskiego 7), w którego piwnicach znajduje się Muzeum Walki i Męczeństwa "Palace" - katownia Podhala. O tym Miejscu Pamięci Narodowej pisał Sowiniec w artykule "Pijatyka w katowni" (6-09-2009).  [foto: Andrzej Samardak, http://z-ne.pl] 

 

 

 

Wejście do Muzeum Walki i Męczeństwa "Palace" - katownia Podhala   [foto: Andrzej Samardak, http://z-ne.pl]

 

 

 

Cela więzienna w Muzeum Walki i Męczeństwa "Palace" - "Katownia Podhala". Na ścianie umocowane łańcuchy z kajdanami oraz portret więźnia Auschwitz św. Maksymiliana Marii Kolbego (1894-1941)    [foto: Andrzej Samardak, http://z-ne.pl]

 

 

 

Zdjęcia naściennych napisów wykonanych przez więźniów "Katowni Podhala" - fragment ekspozycji Muzeum Walki i Męczeństwa "Palace"   [foto: Andrzej Samardak, http://z-ne.pl]

 

 

 

W 1977 roku Górecki powiedział: "Muszę przyznać, że zawsze drażniły mnie wielkie słowa, krzyki o pomstę. Może w obliczu śmierci zresztą ja bym też tak krzyczał. Ale to zdanie, które znalazłem, jest inne, jakby przepraszające. Dziewczyna jakby usprawiedliwia się, że znalazła się w takich tarapatach, szuka pocieszenia, wsparcia. Wszystko ujęte w prostych, a jakże treściwych słowach. Ja właśnie lubię takie krótkie, proste teksty."